Tu marudzimy


wpisownik           arch 2007 05 02 01 arch 2006 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 arch 2005 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 arch 2004: 12 11 10 09 08 07
czytownik: Bliss Fotostycznola Lejdi Po polskiemu Nebraskowo Nagasakowo





2008-08-19 23:36:48
&
Chciałam się tylko pożalić, że po raz nie pamiętam który w życiu poznałam wspaniałego Onego, któy nadawałby się na Ideała, a może i na przyszłego Męża i Ojca czwórki moich dzieci, w którym zakochałabym się po uszy, gdybym tylko odrobinę więcej czasu z nim spędziła. Ale nic z tego nie wyniknie, bo wiem, że nienadająca się dla niego jestem. Za wysokie progi, nie dla psa kiełbasa i takie tam ;) A poza tym ZAREZERWOWANY przez dobrą koleżankę, która byłaby tą właśnie pasującą. Niby nie pierwszy raz, a zawsze tak samo dziwnie, żeby nie powiedzieć: przykro.
skomentuj (0)
2008-08-10 00:37:26
powrót systematyczności

Wczoraj zakończyłam moją _prawie_miesięczną_ przygodę z TV. Ale! to może być tylko chwilowe - w poniedziałek rozmowa z Cheff-ową i być może w październiku zacznę pracę. Na kawałek etatu. Pierwsza taka. Poważnieję. A Matka już zaciera ręcę. Nie nie nie - nie będzie tak łatwo - i tak będę od nich pobierać myto - i odkładać na _ciężkie_czasy_ tzn. _po_studiach_, kiedy to trudno będzie się utrzymać za 1000 zł. w Wielkim Mieście. A od "powietrza, głodu, ognia, wojny" i powrotu na wieś - zachowaj mnie Panie!

Chociaż póki co powróciłam. Trzeba się dotenić. Zdjęcia przyrody porobić. Niunią się zająć, żeby Ciociunię pokochała najbardziej ze wszystkich Cioć. Jak zawsze, gdy przychodzą wakacje nachodzi mnie taka energia - nie mogę rączek utrzymać spokojnie, bo coś bym pomajsterkowała, potworzyła. Właśnie zamierzam zrobić przepiękny album na chrzest - mam niecały miesiąc, a wciąż nie mogę wybrać produktów, kóre powinnam zakupić. No i kasy mi szkoda trochę. Na drukarkę może nie starczyć. A stypendium dopiero w listopadzie :( Podobnież jak wypłata, o ile takową otrzymam. Wyprzedam moje ciuchy na allegro. Kupcie, proszę! ;)


skomentuj (0)
2008-08-01 23:11:54
Panta rhei, tylko nie Marudnik
Dostałam dziś prawie-propozycję pracy. Wtakzwanymzawodzie. Czy to oznacza, że ...dorastam...? :(

Zabawne, że ten twór istnieje już ponad 4 lata. Założyłam go po I roku, przed ślubem mojej siostry, z ogromnych nudów i z braku osoby, z którą przegadywałam na gg miliardy kilobajtów, bo se gdzieś wyjechała i nie powiedziała. -ał, bo to on. A tu proszę, studiów co prawda jeszcze nie kończę, ale natenprzykład zaczęłam inne, zaś siostra z mężem dorobili się już pięterka, psa i dziecka. Wszystko się zmienia, wszystko marność, tylko moje marudzenie niezmienne jest i wieczne. Jak to dobrze, że są na tym świecie rzeczy stałe :]
skomentuj (0)
2008-02-26 19:59:38
będąc na feriach
spróbuję podsumować, co to u mnie się wydarzyło przez te pare miesięcy:

wzrost - bez zmian
waga - jw
wciąż nie mam ukochanego, brak mi nawet obiektu westchnień - nie ma o kim pomyśleć sobie od czasu do czasu
nie mam pracy
nie znam angielskiego
prace magisterskie są w lesie
nauczyłam się jeździć przodem i tyłem na snowboardzie, próbuję już skręty, tylko wciąż się wywracam
nie umiem pływać
szkoda, że "Katyń" nie dostał Oskara

plany:
wypięknieć
zmądrzeć
nauczyć się jezyków obcych
uprawiać sporty
czytać mądre - ale bez przesady - książki
i nie dołować się przy każdym pytaniu o ukochanego
skomentuj (1)
2007-11-04 17:54:41
pomarudzę, że
za szybko się ściemnia
za mało mam ochoty na moje prace magisterskie
wciąż jeszcze nie mam stypendiów
wciąż jeszcze nie wiem, czy w ogóle je dostane
mam tak dużo wydatków
mam za dużo propozycji na sylwestra, a chyba wolałabym zostać w domu
muszę sobie kupić okrycie wierzchnie zimowe i NIC mi się nie podoba
mój były ma brzdką obecną, a i tak wyglądają na takich szczęśliwych, nienawidzę ich

jak to dobrze, że jest listopad, można na to zwalić ;)

dobre strony życia: kończy się weekend, a jak mam mało czasu to nie wymyślam sobie bzdur, na które mogę pomarudzić. choć tak naprawdę tym razem pomarudziłam tylko po to, by mi tego pryzbytku nie zamknęli. znowu.
skomentuj (0)
2007-05-12 12:10:19
hitler i stalin wciąż nie żyją
pojawiam się, by nie wygasło mi konto.

u mnie.
mam psa. pies jest boski. choć zwierząt to ja z założenia nie lubię. stąd chętniej do domu wracam. poza tym zawsze jest to jakaś odpowiedź na pytanie - co ja robię w wolnym czasie.

o mnie.
niewiele nowego, dalej sama. ludzie ciągle zadają to samo durne pytanie. a ja mam nadzieję, że w końcu odpowiem inaczej - mimo moich postanowień, że dupa, nie ma i nie będzie, że po co mi ktoś.

a czcionki dalej są jakie smałe. na stronie głównej nie wiem, co jest napisane, bo wielkość to chyba times 4.

skomentuj (1)
2007-01-19 23:27:04
To nie pierwszy raz
spodobał mi się prowadzący. Ale tym razem nie chodzi tu o piękno intelektu, ale o taki hmmmm zwierzęcy magnetyzm ;) I może też o mój prywatny, wrodzony sadomasochizm, bo co tu dużo gadać - gnębił mnie trochę, dołował i doprowadzał do wściekłości, bluzgów i innych niezbyt zympatycznych odczuć. A tymczasem już zaczynam za nim tęsknić. Przeszłabym się na zerówkę, pogadała w cztery oczy, ale odwagi nie staje. I chwała Bogu! ;)

Em aj insejn? Tak, nie od dziś. Ponadto ostatnio nie sypiam. Stąd te brednie.
skomentuj (2)
2006-12-30 19:54:19
na breslauskim rynku ewrybady klaszczom
oj, jak ja nie mogą się z nią dogadać... nawet zakomunikować prostej rzeczy nie potrafię. i nie potrafię przyjąć pomocy. tzn. pryzjmuję, ale zaciskam zęby ze złości, bo wiem, że to i tak zostanie wypomniane. bo jakże by inaczej?!

8 lat różnicy to ogromna przepaść. nie to co 7. 7 a 8 to zdecydowana różnica. ktoś o 8 lat młodszy to gówniarz i do niczego się nie nadaje i rozmawia się z nim tylko dlatego, że się mieszka w jednym domu i podobno jest się spokrewnionym. a z kimś o 7 lat młodszym można i wódkę wypić i pogadać od serca i na ferie wyjechać.

włąśnie - ale to ja w tej parze nie lubię ludzi. matula propozycją rzuciła, żeby koleżance ze studiów zaproponować mieszkanie, gdy jedna ze współlokatorek się wyprowadzi. ja odparłam, że mowy nie ma i że w ogóle co to za pomysł, żeby 24 h na dobę ze sobą spędzać. bo dla mnie to nieludzkie. na dodatek im bardziej się kogoś poznaje tym więcej cech wychodzi - takich, które drażnią mniej lub bardziej. moja matula to też... jakby się wczoraj urodziła i nie słyszała o moich konfliktach mieszkaniowych. spytała, jak ja za mąż wyjdę. no... jest to ciekawy problem do rozważenia... należy wyjść od tego, że ja żyję w takim głupim przekonaniu, że za mąż się wychodzi, gdy między jedną a drugą osobą istnieje pewne uczucie, o takiej serialowej nazwie... i ono sprawia, że wszystkie wady można znieść, mało tego - że ludzie wadami obciążeni sami starają się ich pozbyć, żeby tym drugim połówkom łątwiej się z nimi żyło.
ale nie wykluczam, że to wielka bujda na resorach fundowana przez media :)

heh a propos mediów - jutro będzie można mnie obejrzeć w TVP2. Boże, ależ to będzie bida z nydzą, te "gwiozdy". jednak wciaż wierzę w magiczną moc procentowego płynu, to moze anwet się pobujam w rytm jakże wybitnych utworów kombi czy innego bajmu.
skomentuj (1)
2006-12-25 13:35:38
Pewnego poniedziałku
"Wesołych Świat" to chyba tylko figura retoryczna. No bo co tu wesołego? Wesoły może być człowiek. a święta magiczne, zaczarowane, piękne, bądź też nudne, pełne krzątaniny i obżarstwa. a że rodzinne? To w takim razie każdej niedzieli mamy Boże Narodzenie. Chyba czas poszukać sobie jakiejś innej religii.
James Brown zmarł. Co prawda znałam chyba tylko 1 jego piosenkę, ale i tak przykro.
skomentuj (3)
2006-12-21 23:27:41
A ja mam znowu 12 lat
Spojrzał na mnie, powiedział 1 słowo i mnie to ucieszyło. Do wszystkiego można się przywyczaić, nawet do własnego życia i charakteru. Chcę jechać do Austrii na Socratesa. Gdy to napiszę, to może w to uwierzę. I poudaję przed samą sobą, że mam ambicję być młodą zdolną wilczycą, która podbija świat. Przeraża mnie, jak ten czas szybko i bezproduktywnie leci. Od października przeczytałam parę tysięcy stron i co z tego... Vanitas vanitatis.
skomentuj (1)